Książki dla dorosłych

„Śpiąca nimfa” Ilaria Tuti

Śpiąca nimfa. Portret o magnetyzującej sile, która przyciąga każdego, kto na niego patrzy. Trudno oprzeć się jego pięknu. To niebywałe dzieło sztuki zostało namalowane przez młodego partyzanta w ostatnich dniach II wojny światowej. W jaki sposób udało mu się stworzyć coś, co przyciąga uwagę nawet tych, którzy kompletnie nie znają się na sztuce? Sekret tkwi w czerwonym pigmencie na płótnie. To on sprawia, że obraz skrywa szokującą tajemnicę. I to dosłownie! Bowiem ta czerwień to… krew z ludzkiego serca. Kim była ofiara? Czy bez ciała, bez żadnych zeznań, a jedynie na podstawie śladu krwi uda się dotrzeć do prawdy? Wyzwanie wydaje się niemożliwe. Jednak nie dla komisarz Teresy Battaglii i jej podwładnego Massima Mariniego. Duet śledczych trafia do doliny Resia, gdzie wśród gór ukrywa się ktoś, kto od lat pilnie strzeże sekretu…

Przedstawiłam Wam zarys fabuły, który skusił mnie do sięgnięcia po książkę Ilarii Tuti. Zapragnęłam wręcz poznać twórczość tej autorki, która do tej pory umknęła mojej uwadze. Przyznaję, że nie zauważyłam, że „Śpiąca nimfa” to drugi tom serii, ale w ogóle nie stanowiło to problemu. Okazało się, że ksiązki z tego cyklu mogą być odrębną historią i nie trzeba ich czytać chronologicznie. I jest to duży plus!

Lektura wciągnęła mnie już od pierwszych stron i nie potrzebowałam zbyt wielu rozdziałów, aby polubić bohaterów. Bez wątpienia dałam się porwać historii. To dobra książka o bardzo ciekawej fabule kryminalnej, która stopniowo buduje w czytelniku pożądane napięcie. Postacie również są dopracowane. Kobieta cierpiąca na chorobę, która powoli odbiera jej nie tylko pamięć, ale i tożsamość, miłość do pracy i zdolność jej wykonywania. Mężczyzna borykający się z przeszłością, która brutalnie wpływa na obecne życie.  Jednym słowem doskonała analiza ludzkiej psychiki. Coś, co wprost kocham w literaturze. Dlaczego zatem nie skaczę z radości? A no było coś, co mi przeszkadzało. To zbyt długie opisy niektórych wątków (a jest to powieść zdecydowanie wielowątkowa). Wskazana przeze mnie wada jest zupełnie subiektywna, ponieważ (jak już wiecie) nie lubię scen, w których jest coś z magii czy ludowych wierzeń. Dlatego też sprawiły mi one sporo komplikacji. Zamiast pchać mnie do przodu, czułam, że niepotrzebnie się zatrzymuję. Gdyby udało się pominąć te sceny, moje podskoki radości byłyby zdecydowanie wyższe.

Mimo wszystko to bardzo dobrze napisana powieść. Wciągający kryminał, którego fabuła na pewno nie jest banalna. Dlatego mimo wskazanych uwag, nie będę mówić: „Nie czytać, szkoda czasu”. Wręcz przeciwnie. Uważam, że warto sięgnąć po „Śpiącą nimfę” choćby z uwagi na atuty, jakie wymieniłam. A być może Wy nie dostrzeżecie żadnych minusów. Zachęcam zatem do lektury, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Przekonać się, co nam się podoba, a co nie. Z książkami jest, jak z randkowaniem. Trzeba przetestować kilka relacji, żeby poznać siebie, swój gust i wybrać tę znajomość, którą chce się rozwijać całe życie 🙂

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *