Książki dla dorosłych

„Narzeczona z getta” Sabina Waszut

Mój własny, subiektywny system oceniania książek, nie jest skomplikowany i zapewne nie różni się wielce od kryteriów innych czytelników. Biorę pod uwagę cztery główne zagadnienia:

  1. Czy po przeczytaniu książka jeszcze długo we mnie zostaje? Czy moje myśli wciąż krążą wokół historii i bohaterów?
  2. Czy dowiedziałam się z tej książki czegoś ciekawego? Nie mam tu na myśli jedynie wiedzy naukowej. To mogą być różne rzeczy, a wręcz drobiazgi, np. pobudzające wyobraźnię opisy miejsc, nowych smaków czy zapachów, zwyczaje danej społeczności, charakterystyka jakiegoś zawodu itp.
  3. Sama historia.
  4. Sposób, w jaki owa historia została opowiedziana. Jaki warsztat pisarski został przedstawiony czytelnikowi (język, styl, narracja).

„Narzeczona z getta” to jedna z tych książek, które pozytywnie spełniają w zasadzie każdy z powyższych punktów. O czym jest fabuła, która w takim stopniu skradła moje czytelnicze serce?

Barbara i Marcin to młode małżeństwo, które staje u progu urządzania wspólnego życia. Zostają oni właścicielami starej szafy, która za swoimi skrzypiącymi drzwiami kryje wiele zagadek. I już sam ten fakt sprawia, że mebel staje się czymś wyjątkowym dla nowej właścicielki. Bowiem Barbara na dnie swojej duszy chowa równie dużo tajemnic. Z pozoru krucha kobieta podejmuje się wielkiego wyzwania i postanawia dowiedzieć się, kim byli pierwsi właściciele antyku. Trop prowadzi ją do Sławkowa, gdzie dowiaduje się, że mebel należał do rodziny żydowskiej. Z pomocą miejscowego pasjonata historii powoli odkrywa losy Sary, żydówki zakochanej w goju – synu szklarza. Czy ich zakazana miłość zdołała przetrwać wojnę i holocaust? Jaką odpowiedź przyniosą Barbarze nagrobne płyty i stare dokumenty?

„Narzeczona z getta” to kolejna książka, która przeplata ze sobą przeszłość i teraźniejszość. Kolejna, która łączy losy dwóch kobiet z dwóch różnych okresów czasowych. Kolejna, ale czy to oznacza, że taka sama, jak wszystkie? Nie. Było w tej powieści coś, co wyróżniało ją na tle pozostałych. To, co mnie bardzo urzekło to wykorzystanie w historii starego mebla (tutaj szafy) i niemal uczynienie z niego jednego z bohaterów powieści. Motyw ten dowodzi temu, że niektóre przedmioty naprawdę mają moc utrwalania przeszłości, a nawet mogą zamknąć w swoim wnętrzu kawałek ludzkiej duszy.

Pani Sabina Waszut wręczyła (choć niedosłownie 🙂 ) w moje ręce powieść, która miejscami dotykała najgłębszych strun mojej duszy. Niektóre fragmenty musiałam czytać dwa razy. Mało tego, poczyniłam w wielu miejscach swoje notatki i podkreślałam zdania. Dzięki temu czułam, że ta książka we mnie „pracuje”. I nie przestała wraz z zakończeniem. Na długo pozostała w moich myślach.

Jeśli nie czytaliście, przeczytajcie, jeśli czytaliście, wróćcie. Ja zrobię to na pewno. Jeśli nie do całości, to na pewno do ulubionych fragmentów.

Na samym dole wspomnę jeszcze o pewnym mankamencie, który zauważyłam swoim czysto subiektywnym okiem. Celowo czynię to już po podsumowaniu i zachęceniu Was do lektury, bo ta mała wada nie przekreśla w żaden sposób całości. Otóż, poczułam pewnego rodzaju rozczarowanie w niektórych wątkach, które zostały bardzo obiecująco przedstawione i niestety w dalszej części nie doczekałam się ich rozszerzenia. A szkoda. Pozostało mi jedynie (a może taki był też zamiar?) domyśleć się, o co w nich chodziło. Pozwolę sobie teraz na zwrot do Autorki: Pani Sabino, ta książka miała zdecydowanie za mało stron. Czytając Pani książkę, chce się więcej i więcej 🙂

To było moje pierwsze spotkanie z piórem Autorki i myślę, że pora teraz nadrobić też pozostałe tytuły Pani Sabiny.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *