Książki dla dorosłych

„Mamidło” Barbara Janas-Dudek

Długo zastanawiałam się, czy poemat „Mamidło” jest czymś dla mnie. A może raczej, czy to odpowiedni czas w moim życiu, aby po niego sięgnąć. W końcu niedawno zostałam mamą, a jak wiadomo, okres ten jest bardzo emocjonalny i wrażliwy w życiu kobiety. Jednak zachęcona wypowiedziami innych, postanowiłam poznać opowieść przedstawioną przez Barbarę Janas – Dudek.

Minimalistyczna okładka w czarnym tonie i pierwsze wersy skrywane na stronach tomiku upewniły mnie, że mam w swoich dłoniach coś wyjątkowego. Coś, co muszę potraktować poważnie. Przeżyć, a nie tylko odczytać. Lektura całości tylko temu dowiodła. „Mamidło” to pozycja wymagająca. I nie mam tu na myśli elitarnego stylu. Chodzi o ciężar treści. Już teraz zaznaczę, że jest to pozycja, która wymaga od czytelnika dużych pokładów empatii. Umiejętność współodczuwania to podstawa do należytego odbioru tej poezji. Dlaczego?

Podmiot „Mamidła” dzieli się z nami swoją historią. Opowiada nam o odbytej drodze stawania się matką.

„Parłam i oto są. Przyszły o własnych siłach, poranione, z przeszłością, którą wyrwać trudniej niż włosy. Z napięciem mięśniowym, astmą, autyzmem, podziurawionym sercem. Z brakiem słów, pięścią w gardle. Przyszły, a ja przyjęłam jak swoje, wbrew bliskim, na oczach zgorszonych sąsiadów; na oczach świata, który je przysłał i nic więcej nie zrobił. […]”

Starania się o dziecko przez podmiot liryczny wyglądały inaczej niż w przypadku większości kobiet. Matka adopcyjna zamiast z siłami natury, musi zmierzyć się ze żmudnymi procedurami, kontrolami i oceną. A wszystkiemu towarzyszą równie trudne emocje – oczekiwanie, nadzieja, rezygnacja, zwątpienie, bezradność.

Wymownym jest również sam tytuł. Mamidło – tak nazywa siebie podmiot. Stosuje wobec siebie także inne określenia – makatka,  matka uzurpatorka. Wydawać by się mogło, że bycie niematką to ciągłe cierpienie, ale czy bycie matką to rzeczywiście jedynie sielanka? Nie. Wszystkie kobiety, które mają pod swoją opieką dziecko wiedzą, czym jest lęk, złość, bezradność i ból. Ale jest i drugi biegun znany matkom i „niematkom” – ogromna determinacja i siła, miłość i radość.

„Mamidło” jest sugestywną i emocjonalną opowieścią o adopcji, ale cząstkę siebie odnajdą w niej również kobiety, które nosiły pod swoim sercem rozwijające się dziecko.

Historia podmiotu lirycznego to również dojrzała lekcja miłości. Obraz kobiety silnej i bezinteresownej, która w swoim sercu znajduje miejsce na wielkie uczucie wobec „obcych” dzieci z ich bagażem wspomnień, z defektami fizyczno-psychicznymi. Nie zraża ją również oschłość procedur i ludzi, którzy patrzą na nią krzywym okiem. Wszystko przez to, że odważyła się podjąć tak niepopularną decyzję.

„Nie jesteśmy tu sami. Kurator bacznie obserwuje pierwszy kontakt. Po tych wszystkich testach, zajęciach grupowych, wywiadach, zaświadczeniach lekarskich, wglądach, rewizjach mieszkania powinni wiedzieć o mnie wszystko, tymczasem patrzą jakby brakowało mi piątej klepki.”

Na tym poprzestanę swoje rozważania. Nie chcę zdradzić zbyt wiele z tego, co skrywa w sobie „Mamidło”. Mam nadzieję, że sami zechcecie odkryć resztę. Z serca polecam tę publikację o dużych walorach literackich. Tę książkę, która może być także ogromnym wsparciem dla rodzin (i nie tylko!).

Cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po poemat Barbary Janas-Dudek. . Jestem wdzięczna Autorce i Zaułkowi Wydawniczemu „Pomyłka” za możliwość przeżycia tych wszystkich emocji, które towarzyszyły podczas lektury. Dziękuję za egzemplarz. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *