• Książki dla dorosłych,  Książki dla dzieci i młodzieży

    „Wiersze pierwsze” Emilia Borodo

    Czym dla mnie jest poezja i dlaczego tak bardzo cenię sobie tę formę pisania? Wiersze to zbitka zaledwie kilku słów, które kryją w sobie cały ogrom bogactwa. Ileż przyjemności sprawia mi odkrywanie sensu każdego znaku. Wielkim szacunkiem darzę twórców, którzy odważyli się przelać na papier własne myśli i oddać w ręce innych swoje dzieła. Puszczając swoje słowa w świat, poniekąd przestają być ich autorami. Dlaczego? Przecież to w ich głowach i sercu zrodziła się inspiracja. Ale z wierszami jest tak, że ich znaczenie nie zależy tylko od poety. Ile odbiorców utworu, tyle autorów interpretacji. Poezja to taki oddech dla duszy, dlatego każdy człowiek powinien czasem sięgnąć po wiersze. Dziś chciałabym zachęcić Was do poznania utworów młodej osoby, tegorocznej absolwentki szkoły podstawowej, która swoimi spostrzeżeniami przenosi nas w świat refleksji.

    Gdy wzięłam do ręki pięknie wydany tomik wierszy Emilii Borodo, moim oczom ukazały się słowa, które układały się w wyjątkowo dojrzałą wędrówkę w głąb siebie i między ludzi. Spostrzeżenia, którymi dzieli się młoda autorka to nie jest wyraz buntu i zagubienia, czyli tego co typowe dla wieku nastoletniego. To dowód na to, że młodzieńcza dusza potrafi odkrywać siebie też w inny sposób. Kształtuje siebie, swoje poglądy, jednocześnie odgadując kształt i wizerunek świata poprzez pisanie. Podmiot liryczny stanął przed niełatwym zadaniem, jakim jest obserwacja życia. To z niej wypływają przemyślenia. Treści wierszy przepełnione są spokojem, harmonią, choć niektóre dotykają burzliwych kwestii.

    Świat jest piękny, ale skomplikowany. Młody człowiek w trakcie dojrzewania zauważa, że coraz więcej elementów nie pasuje do całości układanki. Dzięki wrażliwości, która nie jest jeszcze przytłoczona codziennością, wierzy jednak i próbuje pokazać innym, że każde puzzle, można ułożyć. Wystarczy się postarać i nigdy nie tracić nadziei. I tego, my dorośli, powinniśmy uczyć się od młodszego pokolenia. Polecam Wam poznać świadome pióro tej młodej poetki!

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Orzechowa czarownica” Elisa Puricelli Guerra

    Będąc nastolatką uwielbiałam historię Mary Lennox, bohaterki „Tajemniczego ogrodu”. W podróż do tego magicznego świata wyruszałam setki razy. Magia tej książki nie oznaczała wcale obecności wątków fantasy. Jej urokliwość polegała na tym, że pokazywała magię życia, natury, rozkwitania i kolorów. Do dziś znam na pamięć niektóre fragmenty. Dlatego też z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po lekturę, której opis fabuły brzmi dość podobnie. Przy okazji dostąpiłam też możliwości poznania pióra włoskiej pisarki, której powieści cieszą się sporym powodzeniem wśród młodzieży. Jakie wrażenia wyniosłam z tego czytelniczego spotkania?

    Bohaterką historii jest trzynastolatka o niespotykanych rudych włosach i orzechowych oczach.   Hazel to ciekawska i pewna siebie dziewczynka. To istny wulkan energii. Niestety w dotychczasowym życiu nie miała tyle szczęścia, co jej rówieśnicy. Nie miała okazji doznać najważniejszego uczucia. Wędrując po licznych rodzinach zastępczych nie doświadczyła miłości i szczęścia rodzinnego. Pewnego dnia dowiaduje się, że opiekę nad nią chce przejąć zupełnie obcy, samotny i bardzo bogaty człowiek. Od tego momentu jej życie nabiera innego kierunku i obfituje w wiele intrygujących przygód. Choć początkowo wszystko wydaje się być takie straszne.

    W nowym domu Hazel doskwiera samotność, a w szkole jest obiektem żartów. Jednak nie samymi problemami szkolno-rodzinnymi żyje ta buntownicza dziewczyna. Los stawia na jej drodze bratnią duszę. Choć na pierwszy rzut oka Colin wydaje się być zupełnym jej przeciwieństwem. Ona – pełna energii i szukająca ciekawych przygód, on zaś – nieśmiały pasjonata matematyki, który lubi porządek i spokój. Mimo tych różnic, łączy ich jedno – oboje są inni niż ich rówieśnicy. Jednocząc swoje siły, postanawiają rozwiązać zagadkę, jaka kryje się za zamkniętymi bramami pewnego ogrodu. Odkrywaniu mrocznego sekretu towarzyszą liczne emocje. W walce tej znajdują się też miejsca na uczucia.

    Lektura tej książki pozwoliła mi ponownie poczuć się nastolatką i z zaciekawieniem odkrywać historię kryjącą się na stronach powieści. A jest w niej wszystko! Ciekawa fabuła i kreacja głównych bohaterów. Tajemnicze miejsca i zdarzenia. Dzięki dobrze poprowadzonej akcji, jest też dreszczyk, który towarzyszy odkrywaniu skrywanych głęboko sekretów. Niczym w bestsellerowym kryminale! Są również wątki, które poruszają tematy znane nastolatkom: szkolne trudności, wyobcowanie, samotność, ale i rodzące się przyjaźnie. Mimo takiej mnogości wątków, wszystkie spójnie się dopełniają i tworzą doskonałą całość.

    Atutem jest również narracja, która sprawia, że książkę czyta się szybko i nader przyjemnie. Jak najbardziej polecam lekturę „Orzechowej czarownicy”. Przede wszystkim dedykuję ją młodzieży, ale myślę, że niejeden dorosły odnajdzie w niej coś dla siebie. Ta urzekająca powieść to kolejna piękna pozycja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Akapit Press 🙂

  • Książki dla dorosłych,  Książki dla dzieci i młodzieży

    „Mama zawsze wraca” Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska

    „Nie czułam się smutna. Nie było mi źle. Nie wiedziałam w ogóle, że jest inne życie. Myślałam, że tak to jest. Nigdy nie chciałam wyjść, bo nie wiedziałam, że można.”

    Powyższy cytat doskonale oddaje treść książki, o której chciałabym wspomnieć Wam kilka słów. „Mama zawsze wraca” to powieść, która powstała na podstawie wspomnień dziewczynki ocalałej z zagłady. To poruszająca historia dziecka, które przez wiele miesięcy ukrywane było na terenie warszawskiego getta. I w końcu, jest to poetycko zilustrowane świadectwo siły, jaką posiada miłość, wiara i dziecięca wyobraźnia.

    W chwili wybuchu wojny Zosia Zajczyk była malutkim dzieckiem. Jesienią 1940 roku wraz z rodziną, mamą Natalią i tatą Szymonem, trafiła do warszawskiego getta. Zrozpaczona mama, by ocalić życie córki, ukryła ją w piwnicy. Dziewczynka, która była zupełnie nieświadoma zewnętrznego świata spędziła w ciasnej komórce długie miesiące. U swego boku miała  tylko ukochaną lalkę. To z nią żyła w świecie wyobraźni, który specjalnie dla niej stworzyła mama.

    W świecie tym nie ma muru, głodu i piętnujących opasek z gwiazdą Dawida. W pamięci Zosi jest za to piękna przyroda, której dowody, kasztany i liście, przynosiła jej mama. Sanki, które znała z obrazków rysowanych węglem na piwnicznej podłodze. A chowające się po kątach szczury nie wzbudzały strachu. To były przecież jedyne stworzenia, które jej towarzyszyły w codzienności.  

    Lektura tej książki wzbudziła we mnie ogrom emocji. Jak każda, która dotyczy tematu życia w czasach obozowej zagłady. Moje poruszenie wzmacniają subtelne ilustracje, o które wzbogaciła tę powieść Pani Iwona Chmielewska. To one nadały dodatkowego wymiaru tej historii. Opowieść spisana przez Panią Agatę Tuszyńską i poetyckie obrazy wspomnianej artystki pozwoliły mi wejść do świata dziecięcych wspomnień, doświadczyć tego, co kryło się za dziecięcą naiwnością, a wraz z matką przeżyć heroiczną walkę o dobro niewinnej istoty.

    „Mama zawsze wraca” to akt niezwykłej więzi matki i córki. To dowód na to, że  okrucieństwo wojny nie było w stanie zniszczyć tak wielkiego i silnego uczucia, jakim jest miłość. W końcu jest to też kolejna pozycja, która swoją treścią przyczyniła się do tego, że jeszcze bardziej doceniam to, co jest mi w życiu dane.

    Długo zastanawiałam się nad tym, do jakiej grupy odbiorców adresowana jest ta książka. Czy powinna ona trafić tylko do dorosłych, którym znane jest już okrutne oblicze wojny? Do dorosłych, których psychika jest silniejsza i lepiej zniesie emocje, jakie towarzyszą podczas czytania? Czy może zawarte w książce obrazki świadczą o tym, że lektura dedykowana jest młodszym odbiorcom? Według mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Uważam, że „Mama zawsze wraca” powinna trafić do rąk czytelnika bez ograniczenia wiekowego. Dorosły wyniesie z niej bardzo wiele wartości, ale i pożądanym byłoby, aby przekazał tę cenną naukę również młodszym. Niech stanie się on takim mądrym przewodnikiem dla młodszego pokolenia  i poprowadzi je przez tę trudną historię.

    Polecam Wam tę wstrząsającą, a zarazem zachwycającą historię. Tę książkę, w której piękno przeplata się z ogromną ilością niełatwych emocji.

    To było moje pierwsze spotkanie z książką, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry. Wzruszona i zachęcona, z przyjemnością sięgnę po kolejne pozycje tej oficyny. 

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Opowieści Małej Gwiazdeczki” Elżbieta Stępień – recenzja patronacka

    Mam wielką słabość do książek dla najmłodszych czytelników. Bardzo cenię te, które są nietuzinkowe, wyjątkowe, po prostu inne niż wszystkie. Lubię ten moment, gdy biorę do ręki taką pozycję i zanim poznam jej treść, przyglądam się uważnie ilustracjom, napisom i wszelkim detalom, które składają się na sposób wydania. W świecie literatury dziecięcej można spotkać naprawdę znakomite książki, w których widać serce autora i pasję, z jaką oddał się w jej przygotowanie. Do takich pozycji należą właśnie „Opowieści Małej Gwiazdeczki” autorstwa Elżbiety Stępień. To dla mnie ogromne wyróżnienie i zaszczyt, że mogę sprawować patronat nad tym tytułem.

    Książka przeznaczona jest dla dzieci w wieku przedszkolnym. Jaką opowieść na jej stronach mogą poznać mali czytelnicy?

    Bohaterką historii jest Małgosia. Kilkuletnia dziewczynka właśnie zakończyła hospitalizację, ale musi jeszcze przez kilka dni kontynuować leczenie domowe. Czas umila jej wyjątkowa przyjaciółka, która przybywa do Małgosi z Gwiezdnej Krainy. Mała Gwiazdeczka, bo o niej mowa, snuje ciekawe opowieści, które bardzo podobają się dziewczynce. Każda z nich dotyczy innego tematu i dostarcza wielu przeżyć.  

    Książka jest pełną przygód historią mieszkańców Gwiezdnej Krainy i innych tajemniczych miejsc. Czytelnik ma okazję wyruszyć wraz z bohaterami do świata wartości takich, jak: przyjaźń, współpraca w grupie, akceptacja siebie i wytrwałość w chorobie. Dowiaduje się również, jak ważna jest ochrona przyrody. Lektura zapewnia wiele emocji. Jest miejsce na wzruszenie oraz współprzeżywanie z bohaterami radości i smutków. Wiele sytuacji wywołuje również uśmiech na twarzy czytelnika.

    „Opowieści Małej Gwiazdeczki” to nie tylko sposób na mile spędzony czas. To również okazja do wychowawczych rozmów na tematy, które są bliskie każdemu przedszkolakowi. Książka dostarcza także wiele możliwości, aby pobudzić dziecięcą wyobraźnię, która, jak wiemy, potrafi zdziałać cuda. Maluch będzie mógł samodzielnie nadawać tytuły niektórym opowieściom z Gwiezdnego Przedszkola. To naprawdę świetna zabawa, która i mi, dorosłemu, sprawiła przyjemność i niemałą gimnastykę mózgu 🙂

    Jestem pewna, że ciepło treści tej książki poruszy serce czytelnika. Tego małego i tego większego. A piękne ilustracje Aleksandry Falkowskiej będą ucztą dla oka. Warto, aby tytuł ten zagościł w Waszych rodzinnych biblioteczkach 

     

    Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Literackie Białe Pióro. 

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    Seria „Filiżankowy Domek”: „Cześć, Króliczki” i „Przyjęcie u Króliczków” Hayley Scott

    „Filiżankowy Domek” to przezabawna seria dla dzieci, na którą składają się dwie książki – „Cześć, Króliczki!” i „Przyjęcie u Króliczków”. „Matką” tego rozkicanego klanu jest brytyjska pisarka Hayley Scott.  Jakie przygody czekają małych czytelników na stronach opowieści?

    Bohaterami historii są małe i puszyste stworzonka, które razem tworzą rodzinę Króliczków i mieszkają w Filiżankowym Domku – zabawce, którą Ania otrzymała od babci. Prezent ten miał być plastrem na zranione wnętrze dziewczynki, które boryka się z problemem niechcianej przeprowadzki z miasta do domku na wsi. Filiżankowy Domek to miejsce wyjątkowe, które skrywa liczne skarby – puszyste króliczki, ich mebelki, jedzenie i książki. I ma jeszcze jedną magiczną moc. Potrafi przenieść mieszkańców i właścicielkę zabawki do świata niesamowitych przygód. Wystarczy tylko, że Ania odwróci się na chwilkę, a magia sprawia, że Króliczki ożywają!

    Obie części serii wprowadzają czytelnika w świat pełen ciekawych zdarzeń, a wielu sytuacjom towarzyszą wartościowe przesłania. Okazuje się, że nie wszystkie życiowe zmiany są złe i nie trzeba się ich bać ani nastawiać do nich negatywnie. Tak samo w przypadku zawierania nowych znajomości. Na podstawie historii bohaterów widać również, jak doskonale można sobie radzić z wszelkimi przeciwnościami losu. Wystarczy chęć stawienia im czoła i zdolność współpracy.

    Atutem obu opowieści jest narracja, która prowadzona jest z dwóch perspektyw. Historię widzimy oczami Ani i króliczków. Język, jakim posługuje się autorka jest lekki i przystępny dla odbiorców. Dzięki temu lektura sprawia mnóstwo przyjemności, dostarczając również sporą dawkę humoru. Zwieńczeniem całości są piękne i liczne ilustracje Pippi Curnick.

    Jestem pewna, że „Filiżankowy Domek” przypadnie do gustu wielu dzieciom. Ponadto duża  i bardzo wyraźna czcionka umożliwia samodzielne próby czytania. Mimo, że seria składa się z dwóch części (a będzie i trzecia!), nie ma problemu, aby każdą z nich czytać oddzielnie. Mogą być one odrębnymi historiami. Jednak warto zaopatrzyć się w obie, gdyż to na końcu drugiego tomu znajduje się niespodzianka – przepis na fioletowy tort 🙂

    Serdecznie polecam!

    Za egzemplarze dziękuję serdecznie Wydawnictwu Akapit Press.

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    Patronat medialny – „Opowieści Małej Gwiazdeczki” Elżbieta Stępień

    Pragnę podzielić się z Wami radosną nowiną! Niedługo swoją premierę będzie miała książka, którą mam przyjemność objąć patronatem. Jestem pewna, że zasili ona zacne grono wartościowych pozycji ze świata literatury dziecięcej.

    Przedstawiam Wam „Opowieści Małej Gwiazdeczki” autorstwa Elżbiety Stępień 🙂

    Czasami dzieci chorują, tak jest w przypadku Małgosi. Kilkuletnia bohaterka musi po powrocie ze szpitala przebywać dłużej w domu. Czas umila jej swoimi opowieściami przyjaciółka z Gwiezdnej Krainy. Mała Gwiazdeczka w bajkowy sposób wprowadza młodego czytelnika w świat wartości takich jak: przyjaźń, ochrona przyrody, akceptacja siebie, umiejętność zgodnego współżycia w grupie czy wytrwałość w chorobie. Każda z opowieści Gwiazdeczki porusza inny temat. Pojawią się tu wątki tajemniczych wydarzeń w Gwiezdnym Przedszkolu, m.in. nagłego zniknięcia Czarnej Dziury. Wielu wzruszeń dostarczy opowieść „O tym jak Biedroneczka, kropeczkę zgubiła”. Młody czytelnik może również podążyć tropem pewnych pszczółek, które postanowiły się wyprowadzić. Jakie jeszcze opowieści snuje Mała Gwiazdeczka? Czy spodobały się ona bohaterce? Przekonajcie się.

    Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackie Białe Pióro, zaś piękne ilustracje to efekt pracy Aleksandry Falkowskiej.

    Ze względu na obecną sytuację w kraju, oficjalna premiera została przełożona. Jednak już dziś można zakupić przedpremierowy egzemplarz na stronie:

    https://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/

    Niebawem zamieszczę recenzję, w której opiszę swoje wrażenia. Jednak już teraz możecie zapoznać się z moją krótką notką zawartą na okładce 

    „Książka jest pełną przygód historią mieszkańców Gwiezdnej Krainy i innych tajemniczych miejsc. Wraz z bohaterami dzielimy radości i troski. Te dobre chwile wywołują uśmiech na twarzy, zaś te słabsze, choć niekiedy smutne, niosą ze sobą pewną naukę. Opowieści Małej Gwiazdeczki to również okazja do pobudzenia wyobraźni, która, jak wiemy, potrafi zdziałać cuda. Ciepło treści tej książki bez wątpienia poruszy serce każdego czytelnika. Tego małego i tego większego.”

    Autorce składam serdeczne gratulacje i życzę mnóstwa radości i satysfakcji. Dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem i możliwość sprawowania patronatu nad Gwiazdeczką ❤o

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Jak tata reperował słońce” Marek Pękala

    Witajcie,

    dzisiejsza recenzja to mój kolejny ukłon w stronę młodszych czytelników. Jednak tym razem nie omawiam Wam historii napisanej w formie opowiadania. Przedstawiam Wam wierszyki, czyli skromną ilościowo treść, lecz jakże bogatą w znaczenie. Poznajcie moje wrażenia po lekturze książki „Jak tata reperował słońce”. 🙂

    Każde dziecko wie, że dla taty nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi zrobić wszystko – zbudować, naprawić, pokazać, czy też wytłumaczyć. Tkwi w nim taka siła, że potrafi zreperować nawet słońce. Jednak jeszcze większą jego mocą jest to, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania swojego dziecka. Niestraszne są mu wszelkie „A dlaczego…?”, „A po co…?”, „A co to …?”. To właśnie dzięki tym pytaniom powstała ta urzekająca książka. Kryjące się w niej wiersze, wierszyki, opowiadania i ilustracje są odpowiedzią na to, co zastanawia dzieci – życie, świat, sens istnienia.

    Sam autor, Marek Pękala, podkreśla, że bycie ojcem czterech synów skłoniło go do stworzenia czegoś, co zaspokoi dziecięcą ciekawość. W odpowiedzi na ich niekończące się pytania, ułożył wierszyki, które w zabawny sposób tłumaczą świat. Zatem, podczas lektury niejednokrotnie pojawia się uśmiech na ustach czytelnika. Jednak strony tej książki nie zawierają jedynie humoru. Wraz z dorastaniem dzieci, autor spotykał się z coraz dojrzalszymi i bardziej skomplikowanymi pytaniami. Dlatego też, w pozycji tej nie brakuje treści refleksyjnych. 

    Książka „Jak tata reperował słońce” to zbiór słów, które nacechowane są wieloma emocjami. Jest w nich radość, troska, miłość i zaduma. Ta ostatnia bez wątpienia zrodzi się w dorosłych, którzy czytając wierszyki swoim pociechom, sami zastanowią się nad sensem życia. Myślę, że ta pozycja warta jest tego, żeby znaleźć się w Waszych rodzinnych biblioteczkach 🙂  

    Na koniec pozwolę sobie zamieścić jeden z wierszy, który doskonale odzwierciedla sens tej całości:

    „Potem”

    Kto zrobił noc?

    kto zrobił dzień?

    Kto dał myślenie

    tobie i mnie?

     

    Biedronkę, niebo,

    Kto stworzyć mógł?

    Kto to jest Bóg?

     

    Będziesz się pytał

    do końca życia.

    To Tajemnica.

    Dopiero potem

    do odkrycia.

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Czego uszy nie widzą” Agnieszka Tyszka

    Dziś dzielę się z Wami recenzją książki, która dedykowana jest nastoletnim czytelnikom. Przedstawiam Wam kolejną pozycję pani Agnieszki Tyszki, która za sprawą swojej twórczości dołączyła do grona moich ulubionych pisarzy dla młodszych czytelników.

    Bohaterami książki „Czego uszy nie widzą” jest rodzina Bronzików. Jej członkowie stają przed nie lada wyzwaniem. Otóż mama przebywa w delegacji, której zakończenie ciągle się przedłuża. Z kolei tata postanowił przewartościować priorytety i wiedzie gdzieś żywot pustelnika. W domu zostały trzy siostry. Zdane tylko na siebie myślą, że nic gorszego już ich nie spotka. W jakże wielkim są błędzie! Okazuje się, że prawdziwe kłopoty dopiero nadciągają. Gdy dziadek Melchior przekracza próg ich domu, życie dziewczynek dosłownie staje na głowie. Jednak siostrzana jedność sprawia, że wymagający staruszek nie będzie miał łatwo z wnuczkami. Między domownikami rozpoczyna się istna walka, której bronią okazują się być… ludowe przysłowia.

    „Czego uszy nie widzą” to przeznaczona dla młodzieży powieść, w której nie brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji i humoru. Autorka w ciekawy sposób opisuje perypetie rodziny Bronzików. W opowieści pojawia się wątek relacji rodzinnych, siostrzanej miłości, zmagań szkolnych. A wszystko to w towarzystwie dobrego humoru. Całości zalet dopełniają barwni bohaterowie.

    Myślę, że lektura tej książki umili czas niejednemu nastolatkowi. „Czego uszy nie widzą” to połączenie czegoś lekkiego do czytania, a jednocześnie wartościowego. Zarówno treść, jak i styl pisania wciągają od pierwszych stron. Przyjemność gwarantowana! 🙂

    Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press. 

     

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Róże w garażu” Agnieszka Tyszka

    „Róże w garażu” to kolejna powieść autorstwa Agnieszki Tyszki, którą miałam przyjemność przeczytać. To za tę książkę autorka w 2005 roku otrzymała Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszyńskiego. Po jej lekturze wcale się temu nie dziwię i już spieszę z uzasadnieniem swojego zdania.

    Książka zabiera nas w wakacyjną podróż pełną tajemnic. I wcale nie trzeba wyruszać daleko, żeby przeżyć niesamowite przygody. Udowadniają to bohaterowie tej powieści – Joasia, Jula, Karolina, Aga, Michał i Lolo. To oni szukają odpowiedzi na wiele pytań. Każdy z nich, na zmianę, opowiada czytelnikowi o tym, co go spotkało. Zatem wrażeń w tej książce jest całe mnóstwo.  Nie mniej jest też w niej rzeczy niemożliwych: pizza rosnąca na płocie, cukierki wpadające do ogrodu, czarownice na miotłach. Brzmi jak bajka? Choć trudno w to uwierzyć, ta historia wydarzyła się naprawdę.

    „Róże w garażu” to bardzo ciekawa i pouczająca książka. W zabawny i interesujący sposób porusza ważne tematy: tolerancji, szacunku, pomocy innym, relacji między rodzeństwem. Ogromnym atutem jest również pokazanie dzieciom, że prawdziwe przygody nie wymagają dalekich i drogich podróży. Czasem wystarczy pobyt na pobliskiej działce, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Przy odrobinie wyobraźni nikomu nie grozi nuda. 

    Na uwagę zasługuje również narracja. Ta sama historia zostaje opowiedziana z perspektywy wszystkich bohaterów. Dzięki temu wydaje się jeszcze ciekawsza. Myślę, że nie muszę zdradzać więcej szczegółów, by zachęcić Was do sięgnięcia po tę książkę. Gwarantuję Wam, że miło spędzicie przy niej czas, a uśmiech nie będzie schodził Wam z ust. Naprawdę polecam! 🙂

    Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „August. Koniki z Szumińskich Łąk” Agnieszka Tyszka

    Witajcie w nowym tygodniu!

    Dzisiejszy post jest ukłonem w stronę młodszych czytelników 🙂 Zapraszam serdecznie!

    Do tej pory poznawałam książki dla dzieci jako nauczyciel wczesnoszkolny, ale od niedawna patrzę na nie też okiem mamy i szukam wartościowych pozycji dla swojego synka. Co prawda jest jeszcze malutki, ale mając mamę książkoholiczkę już jest „skazany” na słuchanie bajkowych historii 🙂 

    Przedstawiam Wam dziś bardzo ciekawą powieść. To moje kolejne już spotkanie z panią Agnieszką Tyszką i z każdą książką moja sympatia do autorki zdecydowanie rośnie. W niedługim czasie planuję podzielić się z Wami opiniami na temat pozostałych książek autorki.

    Które dziecko nie lubi koników? Chyba wszystkie maluchy mają słabość do tych galopujących zwierząt. Bohaterem tej książki jest właśnie koń August.

    Szumińskie Łąki to miejsce do którego każdy chce zajrzeć. To tutaj panuje błoga cisza, która otula bezpieczeństwem wszystkich mieszkańców. Małych, dużych i tych czworonożnych.  Do położonego w przepięknej okolicy Szumina sprowadza się nowa dziewczynka, Paulina. Jej serce przepełnia tęsknota za swoim ukochanym kucykiem Rokim. Z pomocą przychodzą nowe przyjaciółki. Czy wspólnymi siłami uda im się odzyskać Rokiego i sprawić radość dziewczynce? 

    „August. Koniki z Szumińskich Łąk” to bardzo piękna i ciepła książka. Jej treść opowiada o miłości do ludzi i zwierząt, szacunku do przyrody, życzliwości wobec bliskich, przyjaźni i współpracy. Strony powieści przepełnione są mądrymi myślami, z których naukę czerpać mogą nie tylko dzieci. Nawet my, dorośli, możemy wynieść z tej lektury wiele wartościowych refleksji.

    Atutem książki jest również styl, w jakim została napisana. Autorka posługuje się przyjemnym językiem, który jest bardzo przystępny dla dedykowanej grupy odbiorców. Poza poruszaną fabułą, poznać można wiele ciekawostek ze świata koni. Osobiście bardzo spodobała mi się również narracja, która prowadzona jest dwutorowo. Historie poznajemy z perspektywy Klary i jej przyjaciela Augusta. Kolejny raz przekonałam się, że bardzo lubię taki zabieg w literaturze. Pozwala on spojrzeć na sytuacje oczami wielu osób, a w tym przypadku nawet zwierząt. Czyż nie jest to doskonały sposób na rozwijanie dziecięcej empatii?

    W tej książce jest wszystko, co cenię w literaturze dziecięcej. Jest miejsce na naukę, śmiech i poruszające emocje. A całość dopełniają piękne ilustracje Marianny Jagody. Z serca polecam!

    Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.