• Książki dla dorosłych

    „Ciche dni” Abbie Greaves

    „Ciche dni” to powieść, którą moim zdaniem trudno zaliczyć do jednego typu literackiego. I choć wydawca plasuje ją w grupie obyczajowej, a nawet w romansie, ja dostrzegam w tej historii nieco inne cechy gatunkowe. Być może wynika to z tego, że w każdej niemal książce poszukuję tego, co mnie najbardziej pasjonuje. I w tej odniosłam detektywistyczny sukces 🙂 W mojej opinii książka łączy w sobie rozbudowaną powieść psychologiczną z elementami trzymającego w napięciu thrillera. I tylko nieliczne fragmenty przypominają obyczajówkę. Zaś romansu nie dostrzegam tu w zasadzie w ogóle. Ale do rzeczy, o czym jest powieść Abbie Greaves?

    Autorka oddaje w ręce czytelnika intymny portret pewnej rodziny. Wydawałoby się, że małżeństwo Maggie i Franka jest w pełni udane. Jednak, jak to bywa w przypadku takich idealnych obrazów są one namalowane pędzlem pozorów, a pod tymi pięknymi barwami kryje się szarość prawdziwego życia. Poznając tę parę bliżej odkrywamy kataklizm, który nawiedził ich dom. Źródłem tej okrutnej siły niszczącej jest milczenie i tragiczny w skutkach brak komunikacji.

    Maggie i Frank od pół roku nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Jedzą razem posiłki i śpią w jednym łóżku w coraz bardziej niezręcznym milczeniu. Co sprawiło, że Frank zamilkł i zamknął się w sobie? Okazuje się, że ta ogłuszająca cisza staje się nie do zniesienia dla jego żony. Kiedy pewnego dnia Frank znajduje ją nieprzytomną na podłodze w kuchni, grunt usuwa mu się spod nóg. Wie, że to jego milczenie stało się powodem próby samobójczej. Maggie trafia do szpitala, gdzie zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Nawet jeżeli odzyska przytomność, nigdy nie będzie już taka sama. Czy w obliczu dramatu, Frank zbierze w sobie siłę i wyjawi tajemnicę swojego milczenia? Czy prawda uratuje Maggie? Czy istnieje jeszcze ratunek nie tylko dla niej, ale i dla ich małżeństwa?

    „Ciche dni” to książka, która od pierwszej strony uderza swoim autentyzmem. Autorka rozpoczyna swoją opowieść od prologu, którym skutecznie buduje napięcie i tym samym sprawia, że zaintrygowany czytelnik pragnie wiedzieć więcej, chce jak najszybciej rozbroić bombę, jaką otrzymał we wstępie. Jest gotów zmierzyć się z jej skutkami i poznać odpowiedzi na wszystkie pojawiające się pytania.

    Autorka porusza w powieści kilka ważnych tematów: potrzeba komunikacji w związku, umiejętność wyrażania swoich myśli, uczuć i potrzeb. Dotyka delikatnego zagadnienia, jakim jest macierzyństwo. Ukazuje jego jasne i ciemne strony. Na przykładzie bohaterów wyjaśnia, do czego prowadzi nadopiekuńczość i bezgraniczne zaufanie do dziecka.

    „Ciche dni” to szczegółowe studium ludzkiej psychiki, którego ogromnym plusem jest przedstawienie sposobów postrzegania tych samych zdarzeń przez kobietę i mężczyznę. Z własnego życia wiemy, jak często są to dwa wielce różniące się punkty widzenia. I choć w sferze samej fabuły nie działo się zbyt dużo, ja w jej wolnym tempie napawałam się tym, co dzieje się w głowach bohaterów. A działo się w nich wiele!

    Na koniec przyznam, że spodziewałam się nieco mocniejszego zakończenia, ale jego braku nie traktuję jako rozczarowania. Sposób przedstawienia opowieści był wystarczająco satysfakcjonujący, a „słabsze” zakończenie tylko podkreśliło autentyczność tej życiowej historii.

    Polecam tę książkę tym, którzy lubią odkrywać skrywane na stronach sekrety i wraz z nimi zaglądać w głąb ludzkiej psychiki. Aż trudno mi uwierzyć, że „Ciche dni” to powieść debiutancka. Z przyjemnością poznam kolejne książki tej autorki, bo liczę, że takie się pojawią!

  • Książki dla dorosłych

    „Bezmatek” Mira Marcinów

    „Bezmatek” to prozatorski debiut Miry Marcinów i już na wstępie zdradzę, że jest on bardzo udany. Autorka dowiodła nim, że nie jest zakładniczką dotychczasowej formy i równie dobrze, jak w pracach naukowych, czuje się w literaturze pięknej. W ręce czytelników oddała książkę o wymownym tytule.

    Śmierć i miłość. W tych dwóch słowach przedstawić można opis fabuły. Skromna ilość słów, za którymi kryje się bogactwo znaczenia.

    Miłość matki do córki. Miłość córki do matki. Rodzaj tej relacji prawdziwej, bez ubarwień, z pełnym wachlarzem momentów dobrych, złych i jeszcze gorszych. W końcu nikt nie jest idealny. Nawet rodzicielka, która w oczach dziecka jest wzorem. Matka – przyjaciółka, opoka, przystań dla zagubionych jachtów i krytyk, którego słowa ranią nawet najsilniejszych. Choroba, tragiczny obraz odchodzenia, rozciągnięte w czasie pożegnanie, rozmowy pełne wspomnień, rozliczanie z targającymi uczuciami. W końcu śmierć, strata, cierpienie i bolesna luka. Proces przyczynowo-skutkowy, który wydaje się być dość logiczny. Przecież każdego z nas czeka przejście przez ten ciąg następujących po sobie wydarzeń. Wiemy o tym zawczasu, kiedy na horyzoncie nie ma jeszcze żadnych zwiastunów tragedii, ale czy świadomość oznacza jednocześnie przygotowanie na to, co nieuniknione?

    „Bezmatek” to książka trudna w tematyce, lecz z uwagi na użyty język czyta się ją dość łatwo. W mojej opinii opowieść zasługuje na miano bardzo wartościowej. Nie ma tu wartkiej akcji, napięcia, mnogości wątków i bohaterów. I to jest dla mnie ogromnym plusem. Nie od każdej książki oczekuje się bowiem fabularnego „bum”. W tego typu powieści szuka się burzy nie na stronach książki, lecz we wnętrzu bohaterów i czytelnika. I tu właśnie znalazłam to, co mną wstrząsnęło, nie dawało myśleć o niczym innym, a ściśnięty żołądek nie pozwolił na przyjmowanie ulubionych przekąsek, które towarzyszą mi przy czytaniu. I co najważniejsze, odnalazłam w tej książce to, co nie da o sobie zapomnieć.

    To wszystko dała mi właśnie lektura „Bezmatek”. Ale być może Wam tego nie da. Kto wie? W końcu najpiękniejszą rzeczą w literaturze jest to, że każdy widzi na tych pożółkłych kartach coś innego. Ja Wam tę książkę z całego serca polecam!

    Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, któremu z serca dziękuję za egzemplarz recenzencki. 

  • Książki dla dorosłych

    „Na śniadanie… tort szpinakowy” Kamila Mitek

    Ta książka to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z piórem Kamili Mitek. Biorąc tę lekturę do ręki pokładałam w niej spore nadzieje, bo od pewnego czasu potrzebowałam historii, która pozwoli mi na chwilę oddechu po tematach cięższego kalibru. I już na wstępie zdradzę, że nie zawiodłam się. Powieść ta sprawiła mi wiele przyjemności.

    Główną bohaterką historii jest moja imienniczka, Joanna. Po niedawnym rozwodzie życie kobiety straciło na równowadze. Okazuje się, że nagle musi stanąć na własnych nogach i na nowo ułożyć swoją codzienność. Wydaje jej się, że cały świat utrudnia to już i tak skomplikowane zadanie. Nawet własne auto próbuje zagrać jej na nosie i odmawia posłuszeństwa. A może jednak w ten sposób chce dopomóc swojej właścicielce wejść na lepszą drogę życia? Zanim to nastąpi musi najpierw zreperować samochód. W tym celu powierza je Szramie, mechanikowi, który swoim wyglądem wzbudza w ludziach strach. Czy kryminalny wyraz twarzy może iść w parze z gołębim sercem? Z czasem Joanna przekonuje się, że nic nie jest takie, na jakie wygląda, a przypadkowa znajomość może mieć nieoczekiwane konsekwencje.

    „Na śniadanie… tort szpinakowy” to lekka i przyjemna powieść, która płynie niczym przyzwoity serial obyczajowy. Historia niejednokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika. Jednak nie znajdziecie w niej tylko komedii. Między zabawnymi perypetiami rozgrywa się prawdziwe życie, jego blaski i cienie. W tej lekturze jest miejsce na przyjaźń, relacje damsko-męskie, macierzyństwo, pracę i zwykłą codzienność.

    Bardzo polubiłam język i styl, jaki reprezentuje Kamila Mitek. Z przyjemnością poznam też pozostałe tytuły Autorki, które ukazały się (i ukażą 🙂 ) na rynku wydawniczym. Dużym atutem jest sposób wykreowania bohaterów. To ludzie nieidealni i dzięki temu do granic możliwości prawdziwi.

    Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Odpowiedź jest prosta: to czysta rozrywka na bardzo dobrym poziomie. Przeczytaj, oderwiesz się od rzeczywistości, rozbawisz i wzruszysz. To powieść w sam raz na obecną sytuację. Dobra na ogrodowy piknik, balkonowe lenistwo albo deszczowy dzień na kanapie.

    Na koniec muszę wskazać niestety pewien „minus”. Podczas tej przyjemnej lektury zabrakło mi tylko jednej rzeczy… lampki prosecco 🙂 Ale z tym, jako mama karmiąca, muszę jeszcze trochę poczekać 🙂 

  • Książki dla dorosłych

    „Ludzie i krowy” Andrzej Piechocki

    Dalekie podróże do wielkich miast, wakacje all inclusive i wielogodzinne wylegiwanie się na gorących piaskach. To wszystko ma swój niezaprzeczalny urok. I sama niejednokrotnie marzę o takich formach zwiedzania świata. Jednak podróże, które są najbliższe mojemu sercu to te, których drogi prowadzą na polską wieś. I choć nie ma tam nic szczególnego do zwiedzania to pobyt w takich miejscach zapewnia mi jeszcze więcej przyjemności i odpoczynku. Zapewne ma to związek z tym, że wakacje na wsi to moje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa.

    Książka „Ludzie i krowy” to nie tylko kolejna historia, jaka zostaje opowiedziana czytelnikowi. To również (a dla mnie przede wszystkim) okazja do odbycia malowniczej podróży na polską wieś. Zatem, zachęcając słowami Jana Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła”, poznajcie zarys fabuły i moją opinię o książce pana Andrzeja Piechockiego.

    Gospodarz, Dziadek Rychu, prowadzi zwyczajne życie, jakie toczy się na wielu polskich wsiach. Do czasu. Jego wnuk dołożył wszelkich starań, aby urozmaicić dotychczasowe życie starszego pana. Ignaś usłyszał na jednej z lekcji, że prędzej krowa nauczy się czytać niż on. Czy się tym przejął? Nie. Postanowił po prostu sprawdzić, czy nauczycielka ma rację.  Kolejne tygodnie spędza na nauczaniu swoich łaciatych przyjaciółek. Efekty są naprawdę zaskakujące.

    Spory udział w zaburzeniu spokojnego życia Dziadka ma też pewien potężny koncern, który chce wykupić jego gospodarstwo i zbudować w tym miejscu fermę mleczną. By osiągnąć swój cel, sięga po wszelkie sposoby. W tym miejscu rozpoczyna się cały szereg powieściowych wydarzeń, któremu bieg nadaje bystry uczeń, uniwersyteccy badacze i same krowy. Wśród tych ostatnich szczególną rolę ma Krowia Trójca – Bacha, Szalona i mleczna rekordzistka Rzepicha.

    Sięgając po książkę pana Piechockiego pokładałam w niej wiele nadziei na niesamowite wrażenia czytelnicze. Czy zostały one spełnione? I tak, i nie. Tak, bo już po samym opisie wyczułam, że niejednokrotnie uśmiechnę się podczas lektury. I rzeczywiście tak było. Poczynania bohaterów są momentami naprawdę zabawne. Tak, bo z powieści bije miłość i szacunek autora do wsi i zwierząt. Warto nadmienić, że pan Andrzej Piechocki jest profesorem nauk biologicznych i zoologiem. Nie mogło zatem być inaczej. Autor po prostu wie, o czym pisze i robi to z prawdziwym wyczuciem. I kolejne „tak”, bo ta książka doskonale oddaje swojski wiejski klimat.

    Pora na uzasadnienie mojego „nie”. Cóż, przyznam, że czas spędzony przy tej lekkiej lekturze był naprawdę przyjemny. Zabrakło mi niestety akcji, która sprawi, że trudno będzie oderwać się od czytania. Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy. Jednak mnogość bohaterów i wątków przy jednoczesnej małej objętości książki sprawiły, że trudno było mi załapać czytelniczego „bakcyla”. Miałam wrażenie, że po prostu śledzę rozwój wypadków, ale bez większego zaangażowania w akcję. Moją większą uwagę skradły opisy wsi i wizualizacje, które powstawały na ich podstawie.

    Podsumowując, czy polecam? Oczywiście, że tak 🙂 To jest tylko moja opinia. Jeśli opis fabuły Was zainteresował to warto samemu przekonać się  o swoich wrażeniach. Dla mnie ta lektura jest warta uwagi choćby z powodu niesamowitej podróży na polską wieś, dokładnie taką, jaką sama pamiętam z lat dzieciństwa. Zapewne każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie.

  • Książki dla dorosłych

    „Życie oparte na kłamstwach” Magdalena Majcher

    „Życie oparte na kłamstwach” to drugi tom serii „Osiedle Pogodne”. Czytając pierwszą część już wiedziałam, że w niedługim czasie ukaże się jej kontynuacja. Byłam niemal pewna, że w kolejnym tomie dowiem się o dalszych losach poznanych już bohaterów. Okazuje się jednak, że moje przypuszczenia były mylne. Autorka postanowiła otworzyć przed nami kolejne drzwi na osiedlu Pogodnym i zaprosić nas do luksusowego domu innej rodziny, która prowadzi na pozór normalne życie. Jednak i w tych czterech ścianach ukrywa się zaskakująca i bolesna prawda.

    „Życie zbudowane na kłamstwach nie może być szczęśliwe. Pozory, gra i udawanie nigdy nie będą fundamentami udanego związku, bo prawda mimo że ukryta głęboko, zepchnięta poza granice świadomości, zawsze będzie uwierać. „

    Judyta i Dominik od piętnastu lat uwikłani są w związek małżeński. Kluczem jest tu wyraz „uwikłani”, bowiem już w chwili składania sobie przysięgi pojawiło się kłamstwo. Ich związek zdecydowanie nie został zawarty dobrowolnie i bez żadnego przymusu. Skoro powiedzieli już sobie „tak”, trzeba ponieść konsekwencje tej decyzji. Każdy z małżonków szuka sposobu, jak przetrwać w tej trudnej sytuacji. Ujawnienie prawdy i danie sobie szansy na szczęście nie wchodzi w grę. Dlatego też jedynym rozwiązaniem okazują się być pozory. Udają więc, że ich rodzina jest idealna. Ona ukrywa swoje bliskie kontakty z kieliszkiem, a on równie zażyłe relacje z pewnym mężczyzną. Czy uda im się skutecznie ukrywać swoich kochanków? Na pewno nie przed córką, która jedynie udaje, że nic nie wie o rodzinnych problemach. Co musi się wydarzyć, aby do domu tej rodziny zapukała uczciwość i szczerość? Czy jest szansa na wyproszenie krzywdzącego mieszkańca, jakim jest kłamstwo?

    Bolesna przeszłość i pełna cierpienia teraźniejszość, tajemnice i pozory, oczekiwania i brak tolerancji, skomplikowane stosunki między partnerami i równie bolesne relacje dzieci z rodzicami. Taką tematyką raczy nas pani Magdalena Majcher na stronach najnowszej powieści. 

    „Życie oparte na kłamstwach” to moje kolejne spotkanie z piórem Autorki i muszę przyznać, że uwielbiam styl, jakim operuje. Jest on niezwykle przejrzysty i przyjemny w odbiorze. W lekki językowo sposób ukazana została ciężka tematyka, która trafia w najczulsze struny czytelniczej duszy. Pani Magdalena kolejny raz dowiodła, że posiada niezwykłą umiejętność dostrzegania i opisywania ludzkich problemów. Przedstawia je w tak realny sposób, że odbiorca lektury może czuć się uczestnikiem życia bohaterów. Wszystko to sprawia, że książek tej Autorki się nie czyta, tylko delektuje każdym fragmentem, cały czas chcąc więcej i więcej.

    Z całego serca polecam Wam tę powieść, w której znajdziecie prawdziwe życie. W moim odczuciu była ona nawet lepsza niż pierwsza część serii. Jestem przekonana, że historia Judyty i Dominika zapewni Wam moc niezapomnianych przeżyć i refleksji.

     

    Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa PASCAL. 

  • Książki dla dorosłych

    „Sztuka sięgania gwiazd” Chiara Parenti

    Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu dopisuje mi szczęście w wyborze książek. Moje ostatnie lektury wzbudzają we mnie całe mnóstwo dobrych wrażeń. Mam nadzieję, że ta passa będzie trwała jak najdłużej, bo w kolejnych tytułach też pokładam duże nadzieje. Teraz jednak będę mówić o „Sztuce sięgania gwiazd” Chiary Parenti, więc usiądźcie wygodnie i posłuchajcie mej opowieści 🙂

    Już sam opis widniejący na okładce sprawił, że poczułam sympatię do tej książki. Sama lektura powieści tylko pogłębiła moje uczucia względem niej. Jestem po prostu zachwycona tą historią, ale i sposobem w jaki została przekazana. Jest szczera i prawdziwa, ale co istotne, również odważna. To opowieść o lękach i różnych jego aspektach, ale przede wszystkim o tym, jak zwalczyć to, co wydaje się być nie do pokonania.  

    Bohaterką historii jest Sole, delikatna i wrażliwa kobieta, która niedawno wkroczyła w dorosłość w niechcianym towarzystwie lęków i małej wiary w cokolwiek. Do perfekcji opanowała sztukę unikania w życiu wszelkich niebezpieczeństw. Lot samolotem to jeden z leków Sole. Ze strachu przed wejściem na pokład, nie przyjmuje zaproszenia do Paryża od swojej najlepszej przyjaciółki Stelli. Nagle przychodzi tragedia. Stella ginie w dramatycznych okolicznościach, a zrozpaczona Sole nie może odżałować swojej decyzji. Przez tchórzostwo straciła ostatnią szansę na spotkanie z bliską osobą. Ze łzami w oczach czyta ostatni list Stelli: „Musisz wybiec życiu naprzeciw! Zdziwisz się, co jesteś w stanie zrobić! Żyj, dopóki jesteś żywa!”. Od tego momentu Sole podejmuję walkę z lękami, przekonaniami, ale i z samą sobą. Pomóc ma jej w tym lista stu rzeczy, których najbardziej się boi, ale których od zawsze pragnie. Czy uda jej się żyć z uśmiechem na ustach i otwartym sercem?
    Czy odważy się na miłość, której boi się bardziej niż skoku na bungee?

    Chiara Parenti uraczyła mnie spokojną i delikatną historią, w której łatwo się zatracić. Nie brakuje w niej miejsca na emocje, wzruszenie i refleksję. To, co urzekło mnie w tej lekturze to jej pokrzepiające działanie. Każda niemal strona woła, że warto przezwyciężyć swój strach, wyzbyć się lęku przed nieznanym, porzucić obawy przed opinią innych i spełniać swoje marzenia.

    Za sprawą lekkiego stylu autorki książkę przeczytałam, a wręcz pochłonęłam w dwa wieczory. I to jest kolejny atut tej pozycji. A może wada? Czasami zbyt szybkie rozstanie z historią i bohaterami nie jest tak dobre 🙂

    Czytaliście już „Sztukę sięgania gwiazd”? Powiem krótko, warto! Szczególnie teraz, kiedy potrzebujemy dużej dawki optymizmu i nadziei 🙂

    Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. 

     

  • Książki dla dzieci i młodzieży

    „Orzechowa czarownica” Elisa Puricelli Guerra

    Będąc nastolatką uwielbiałam historię Mary Lennox, bohaterki „Tajemniczego ogrodu”. W podróż do tego magicznego świata wyruszałam setki razy. Magia tej książki nie oznaczała wcale obecności wątków fantasy. Jej urokliwość polegała na tym, że pokazywała magię życia, natury, rozkwitania i kolorów. Do dziś znam na pamięć niektóre fragmenty. Dlatego też z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po lekturę, której opis fabuły brzmi dość podobnie. Przy okazji dostąpiłam też możliwości poznania pióra włoskiej pisarki, której powieści cieszą się sporym powodzeniem wśród młodzieży. Jakie wrażenia wyniosłam z tego czytelniczego spotkania?

    Bohaterką historii jest trzynastolatka o niespotykanych rudych włosach i orzechowych oczach.   Hazel to ciekawska i pewna siebie dziewczynka. To istny wulkan energii. Niestety w dotychczasowym życiu nie miała tyle szczęścia, co jej rówieśnicy. Nie miała okazji doznać najważniejszego uczucia. Wędrując po licznych rodzinach zastępczych nie doświadczyła miłości i szczęścia rodzinnego. Pewnego dnia dowiaduje się, że opiekę nad nią chce przejąć zupełnie obcy, samotny i bardzo bogaty człowiek. Od tego momentu jej życie nabiera innego kierunku i obfituje w wiele intrygujących przygód. Choć początkowo wszystko wydaje się być takie straszne.

    W nowym domu Hazel doskwiera samotność, a w szkole jest obiektem żartów. Jednak nie samymi problemami szkolno-rodzinnymi żyje ta buntownicza dziewczyna. Los stawia na jej drodze bratnią duszę. Choć na pierwszy rzut oka Colin wydaje się być zupełnym jej przeciwieństwem. Ona – pełna energii i szukająca ciekawych przygód, on zaś – nieśmiały pasjonata matematyki, który lubi porządek i spokój. Mimo tych różnic, łączy ich jedno – oboje są inni niż ich rówieśnicy. Jednocząc swoje siły, postanawiają rozwiązać zagadkę, jaka kryje się za zamkniętymi bramami pewnego ogrodu. Odkrywaniu mrocznego sekretu towarzyszą liczne emocje. W walce tej znajdują się też miejsca na uczucia.

    Lektura tej książki pozwoliła mi ponownie poczuć się nastolatką i z zaciekawieniem odkrywać historię kryjącą się na stronach powieści. A jest w niej wszystko! Ciekawa fabuła i kreacja głównych bohaterów. Tajemnicze miejsca i zdarzenia. Dzięki dobrze poprowadzonej akcji, jest też dreszczyk, który towarzyszy odkrywaniu skrywanych głęboko sekretów. Niczym w bestsellerowym kryminale! Są również wątki, które poruszają tematy znane nastolatkom: szkolne trudności, wyobcowanie, samotność, ale i rodzące się przyjaźnie. Mimo takiej mnogości wątków, wszystkie spójnie się dopełniają i tworzą doskonałą całość.

    Atutem jest również narracja, która sprawia, że książkę czyta się szybko i nader przyjemnie. Jak najbardziej polecam lekturę „Orzechowej czarownicy”. Przede wszystkim dedykuję ją młodzieży, ale myślę, że niejeden dorosły odnajdzie w niej coś dla siebie. Ta urzekająca powieść to kolejna piękna pozycja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Akapit Press 🙂

  • Książki dla dorosłych

    „Gdzie śpiewają raki” Delia Owens

    Dotychczasowe recenzje książek pisałam kilka dni po skończonej lekturze. Starałam się dać sobie czas na zrozumienie swoich wrażeń, zebranie myśli, poukładanie ich i wyrażenie w opinii. Jednak w przypadku książki „Gdzie śpiewają raki” robię wyjątek. Chcę od razu podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Zapewne będą przemawiać przeze mnie nieostygnięte jeszcze emocje, ale muszę, po prostu muszę wyrazić swoje zdanie już teraz.

    Tę książkę mogę określić jednym słowem: doskonała! Tak, dla mnie jest ona doskonała. To jedna z najlepszych powieści, jakie w ostatnim czasie czytałam. Jeśli jeszcze jej nie znacie, musicie nadrobić. Zachęcona opiniami innych czytelników zaopatrzyłam swoją biblioteczkę w tytuł debiutanckiej powieści Delii Owens. Jednak popełniłam wielki błąd, że nie przeczytałam jej od razu. Dlaczego tak długo zwlekałam? Nie wiem. Naprawdę trudno mi znaleźć jakieś wytłumaczenie. Dlatego z tego miejsca przepraszam książkę i autorkę 🙂 

    W kilku słowach przytoczę teraz zarys fabuły, by móc dalej wyrażać swój zachwyt.

    Na odludnych mokradłach wybrzeży Karoliny Północnej dorasta porzucona dziewczynka. Wrażliwa i inteligentna Kya musi sobie radzić, więc zamiast uciekać od dzikiej natury, bardzo się z nią zaprzyjaźnia. W ten sposób zdołała sama przetrwać wiele lat na bagnach, które nazywa domem. Jej rodziną stały się mewy i inne bagienne stworzenia. Miejsce to było też źródłem jej wiedzy o świecie, życiu i samej sobie. Obserwując przyrodę, dojrzewa w zgodzie z  jej cyklem, odkrywa swoją kobiecość i otwiera się na nowe doznania. Dotychczasowy rytm funkcjonowania Dziewczyny z Bagien zaburzony zostaje, gdy w 1969 roku na mokradłach znaleziono ciało przystojnego Chase’a Andrewsa. Od tego momentu zaczynają się dziać rzeczy jeszcze bardziej niewyobrażalne.

    „Gdzie śpiewają raki” Delii Owens to piękna, wstrząsająca i nieco magiczna opowieść o samotności, dorastaniu, dojrzewaniu, namiętności, o miłości w rozmaitych jej przejawach, o zaufaniu do ludzi. W historii tej miejsce znalazły również wątki kryminalne, które w połączeniu z pełnym tajemnic miejscem akcji, stają się jeszcze bardziej intrygujące i trzymające w napięciu. W tej książce jest po prostu wszystko! Piękne opisy przyrody, ciekawe przedstawienie ludzkiej natury, która niewiele różni się od zwierzęcej. I emocje. Całe ich mnóstwo.

    I choć akcja stopniowo się rozkręca, oddałam się jej w pełni i już od pierwszych stron nie mogłam oderwać się od tej książki. Mimo, że jestem już po lekturze, moje myśli wciąż pozostają przy bohaterach, ich losach i miejscach.

    Myślę, że po tylu słowach uznania, nie muszę już Was namawiać na to, żebyście sięgnęli po powieść Delii Owens. Zróbcie to koniecznie!   

  • Książki dla dorosłych

    „Ostatnia iskra nadziei” Magdalena Wala

    Nieco ponad miesiąc temu Magdalena Wala oddała w ręce czytelników kontynuację serii „Za zakrętem”. „Ostatnia iskra nadziei” przedstawia dalsze losy dwóch bohaterek, Agnes i Adriany. W świat tych dwóch kobiet zostaliśmy wprowadzeni dzięki książce „Na moment przed świtem”. Czego można się spodziewać biorąc do ręki najnowszą powieść Autorki? Oto krótki zarys fabuły:

    Małżeństwo Adriany pogłębia się w jeszcze większym kryzysie. Samotność w związku przysparza coraz więcej bólu. Bieg zdarzeń i spotkanie z dawnym kolegą uświadamia kobiecie, że wszystko, w co dotychczas wierzyła, jest kłamstwem. Odkrywając prawdę, zmierza się z bolesną rzeczywistością. Czy widzi dla siebie szansę na to, aby dalsze lata jej życia upływały w upragnionym szczęściu? Lekarstwem na dolegliwości jej duszy są spotkania z Agnes, która staje się dla niej zastępczą babcią, a przede wszystkim przyjaciółką. To z nią dzieli się swoimi rozterkami i emocjonalnymi zawirowaniami. Ta bliska relacja zostaje w pełni odwzajemniona, bowiem Agnes wprowadza Adrianę w swoją przeszłość i uczucia, które do dziś tkwią w sercu starszej kobiety. Adriana z uwagą słucha historii małżeństwa w czasach wojny. Małżeństwa, któremu też nieobce były trudne chwile. Mężowi Agnes grozi powołanie do niemieckiej armii i oddelegowanie na wschodni front. Sama Agnes zmaga się też z miejscowymi problemami. Staje przed dylematem podpisania volkslisty. Co wygra toczącą się w jej sercu walkę? Wierność ideałom czy życie najbliższych?

    Dwie kobiety, dwie różne epoki, lecz te same dylematy i podobieństwo życiowych zdarzeń. Takiej historii spodziewać się może czytelnik, który bierze do swych rąk tę wzruszającą opowieść.

    „Ostatnia iskra nadziei”, podobnie, jak poprzednia część serii, dostarcza emocji, które poruszają w odbiorcy  te najgłębsze, najbardziej osobiste i najczulsze struny. Autorka w spokojny i wyważony sposób prowadzi nas przez opowieść o miłości, bolesnych wspomnieniach, trudnych dylematach moralnych i próbie pogodzenia się z przeszłością, która mimo upływu lat nadal przysparza wiele cierpienia. Z każdą stroną powieści podążamy w głąb kobiecego serca. Do wnętrza, które pełne jest wątpliwości i skomplikowanych uczuć. Jednak obok tej wrażliwości, odkrywamy też siłę bohaterek, ich nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

    Podobnie, jak w pierwszej części, mamy tu do czynienia z dwutorowością akcji. Poznajemy historię, która dzieje się w czasach drugiej wojny światowej i współcześnie. Obie intrygują i wzbudzają emocje. I choć jestem zdecydowaną miłośniczką historii wojennych, to w przypadku tej lektury większą moją uwagę zyskały losy współczesne. Być może wpływ na to miała sama bohaterka, która swoim zachowaniem i wyborami budziła we mnie naprzemiennie współczucie i złość. Atutem zaś opisów z przeszłości był sposób ukazania tematu. Mimo burzliwych czasów, poruszane wątki przedstawione zostały spokojnie i uporządkowanie. Przez całą lekturę Autorka posługuje się przystępnym językiem, co wpływa na sprawność i przyjemność czytania.

    Pani Magdalena Wala włożyła dużo serca i pasji w stworzenie serii „Za zakrętem”. Skutkiem tego otrzymaliśmy dwie wspaniałe książki. Osobiście, z wielką niecierpliwością czekam na trzecią część historii bohaterek.

  • Książki dla dorosłych

    „Prawda przychodzi nieproszona” Magdalena Majcher

    Pióro pani Magdaleny Majcher poznałam przy okazji lektury książki „Dzień, w którym Cię poznałam”. Zachęcona prezentowanym stylem, z przyjemnością sięgnęłam po następny tytuł. Tym bardziej, że opis fabuły zapowiadał tematykę, która wpasuje się w mój czytelniczy gust. Czy moje kolejne spotkanie z twórczością tej autorki było równie udane?  

    Bohaterką historii jest Magdalena. Młoda kobieta, która ma dobrą pracę, ładny dom, świetny samochód i męża, który darzy ją wielkim uczuciem i szacunkiem. Wydawać by się mogło, że posiada wszystko, co stanowi składowe życia idealnego. Jednak to tylko zewnętrzna reprezentacja ludzkiej egzystencji, która w przypadku Magdy jest poukładana. To, co znajduje się we wnętrzu bohaterki dalece odbiega od porządku. Od lat panuje tam istny chaos, nad którym nie udaje jej się zapanować. Starannie ukrywana przed całym światem przeszłość daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach. Przybiera postać lęków, które paraliżują całe ciało. Kobieta od dawna tkwi w kłamstwach, które sama wymyśliła. Ich moc jest tak duża, że sama nie odróżnia już tego, co jest prawdą. Zaburzenia lękowe są o tyle trudniejsze, bo towarzyszą im jeszcze naciski męża, aby w końcu zdecydowali się na dziecko.

    Splot wydarzeń sprawia, że Magdalena musi wreszcie skonfrontować się z samą sobą i historią swojej rodziny. Co tak naprawdę wydarzyło się w jej rodzinnym domu?
    Kto był prawdziwą ofiarą tragedii, która na zawsze odmieniła życie kobiety?

    Już sam zarys fabuły przyprawił mnie o przyjemny dreszczyk emocji i pragnienie, żeby poznać historię spisaną na stronach powieści. Wprost uwielbiam tematykę, która porusza zagadnienia ludzkiej psychiki, wspomnień i trudnych doświadczeń. Sama lektura była już istną ucztą dla moich upodobań. Niemal z wypiekami na twarzy odkrywałam to, co kryje się we wnętrzu bohaterki. Uważnie wsłuchiwałam się w jej rozważania. Przyglądałam się jej emocjom, kłamstwom i lękom. Śledziłam jej walkę, jaką toczyła z samą sobą i przechodziłam na kolejne strony z nadzieją, że w bohaterce dokona się zmiana, której tak bardzo jej życzyłam.

    „Prawda przychodzi nieproszona” to opowieść o rodzinnych tajemnicach i traumach z wczesnych lat. O wypartych wspomnieniach i emocjach, które z braku przepracowania, objawiają się w ciele.

    Pani Magdalena Majcher kolejny raz urzekła mnie swoim stylem. Choć poruszana tematyka jest niezaprzeczalnie trudna, całość czyta się sprawnie. Zasługą jest przystępny język, jakim posługuje się autorka. Atutem jest również kreacja bohaterów. Wzbudzają oni w czytelniku wiele emocji, ale na szczęście ich ilość ma swoje granice i nie odczuwa się przesadnego przesycenia.

    W tym miejscu chylę czoła w stronę Pani Magdaleny, która nie boi się poruszać skomplikowanych historii. Robi to w sposób perfekcyjny. W każdym zdaniu widać zaangażowanie, uprzednie rzetelne poznanie opisywanej problematyki i przemyślenie tego, z czym zwraca się do czytelnika.

    „Prawda przychodzi nieproszona” to powieść, która otwiera cykl pod tytułem „Osiedle Pogodne”. Książka swoją premierę miała w styczniu, a na rynku pojawiła się już jej kontynuacja. Plusem późniejszego sięgnięcia po tę powieść jest to, że już teraz mogę poznać dalsze losy mieszkańców tego luksusowego osiedla. I uczynię to z wielką przyjemnością.

    Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu PASCAL, które tym samym uczyniło moją czytelniczą duszę bogatszą o tę wartościową pozycję.